Kontakt z torre.pl (pon.-pt. 9-17)

PROSIMY O PRZECZYTANIE ORAZ AKCEPTACJĘ POLITYKI OCHRONY DANYCH TORRE POPRZEZ ZAZNACZENIE POWYŻSZEGO OKIENKA (CHECKBOXU)
Dziękujemy za zapisanie się do newslettera. Prosimy sprawdzić konto email. Za chwilę otrzyma Pan/Pani link do potwierdzenia subskrypcji.

Sudan Południowy: Afryka prawdziwa. Ludy Sudanu Południowego

Afryka prawdziwa. Ludy Sudanu Południowego

Termin(y):

  • 30.12.2021-11.01.2022 (Sylwester)
  • 26.01-8.02.2022 (ostatnie miejsca)

Trasa:

Juba, lud Jie, wioska Mochimeri, lud Toposa, wioska Mogos, Kapoeta, Camp17, wioska Wej, lud Laarim/Boya, wioska Illieu, lub Lotuko, Torit, Juba, lud Mundari – cattle camp, Juba

Kod wyjazdu:

SSD1211230
(0)

Wyjątkowa wyprawa.
Sudan Południowy to mozaika narodów i ludów. Głównych jest ponad 60. Trasa wiedzie szlakiem ludów Jie, Toposa, Laarim, Lotuko i Mundari w południowej części kraju. Będziemy uczestniczyć w ich życiu i obserwować ich obyczaje – a te, szczególnie w przypadku ludu Mundari, są doprawdy niezwykłe.
W ubiegłym roku w Sudanie Południowym było poniżej 100 turystów.

Autorem programu jest Artur Urbański, który dotąd zorganizował ponad 250 różnych wypraw i ekspedycji afrykańskich.

Wyjątkowa wyprawa.
Sudan Południowy to mozaika narodów i ludów. Głównych jest ponad 60. Trasa wiedzie szlakiem ludów Jie, Toposa, Laarim, Lotuko i Mundari w południowej części kraju. Będziemy uczestniczyć w ich życiu i obserwować ich obyczaje – a te, szczególnie w przypadku ludu Mundari, są doprawdy niezwykłe.
W ubiegłym roku w Sudanie Południowym było poniżej 100 turystów.

Autorem programu jest Artur Urbański, który dotąd zorganizował ponad 250 różnych wypraw i ekspedycji afrykańskich.

 

Dzień 1 Wylot

Wylot z lotniska w Warszawie/Berlinie. Wylot do stolicy Sudanu Południowego – Juby z przesiadkami.

Dzień 2 Juba

Lecimy nad ogromnymi bagnami Sudd, jednymi z największych na świecie, rozciągającymi się wzdłuż brzegów Białego Nilu. Sudd po arabsku znaczy „bariera”. Rzeczywiście to obszar trudny do przebycia, o czym przekonali się nawet rzymscy pretorianie cesarza Nerona, którzy w 60/61rne utknęli tu w czasie misji przygotowawczej do planowanego podboju Etiopii. Nad Nilem podchodzimy do lądowania i jesteśmy już w Jubie – stolicy Sudanu Południowego. Wita nas upał i charakterystyczny zapach - Afryki i przygody :) Witają nas również miejscowi urzędnicy, oferujący w geście przyjaźni skomplikowane procedury urzędowe do przeprowadzenia :) Ale jesteśmy na to przygotowani.
Witamy w najmłodszym państwie świata :)
Przejazd do hotelu i odpoczynek po długiej podróży.
Nocleg: hotel 4*, pokoje 2os klimatyzowane, basen
Posiłki: -
Przejazdy – transfery lokalne w Jubie

Juba i okruchy historii. Jest całkiem sporym, energetycznym miastem. Mieszka tu ok. 600 tys mieszkańców, a ich liczba rośnie błyskawicznie - w latach 2004-2014 wzrosła o 300%! 150 lat temu była małą wioską ludu Bari i ostatnim, granicznym posterunkiem armii egipskiej (Egipt w latach 20-ych XIX wieku podbił cały Sudan). W latach 80-ych XIXw terenem tym zarządzał Edward Schnitzer pochodzący z Nysy (tak, z tej Nysy na Opolszczyźnie). Dziejowa zawierucha w postaci powstania Mahdiego w Sudanie, uczyniła go władcą tego obszaru, czyli de facto Schnitzer (po przejściu na islam przyjął imię Emin Pasza) miał własne państwo, nazywane wtedy Ekwatorią. Dysponował całkiem pokaźną armię, złożoną z egipskich żołnierzy. Mając dużą ilość wolnego czasu, przez bez mała 10 lat prowadził badania botaniczne i ornitologiczne, a jego beznadziejne trwanie na posterunku przerwał Henry Morton Stanley. Przybywszy z pomocą ewakuował Schintzera na wybrzeże tanzańskie i Zanzibar.

Dzień 3 lot do Kapoeta, lud Jie

Rano śniadanie i transfer na lotnisko. Lecimy awionetką do Kapoety. Lecimy mijając szczyty gór Imatong, lecimy nad buszem upstrzonym okręgami wiosek i zagród,. Kapoeta to jedna z większych miejscowości na wschodzie kraju, stołeczna miejscowość ludu Toposa, z całkiem sporym targiem. Na lotnisku wsiadamy do czekających na nas Toyot 4x4 i zaczynamy wyprawę do buszu. Zaczynamy rzecz jasna od dopełnienia koniecznych formalności w miejscowych urzędach i zaraz po tym wyruszamy na północ – do serca terenów ludu Jie. Jedziemy gruntową trasą niskiej jakości, pozwalającą rozwinąć maksymalną prędkość 20km/h. Na szczęście stołeczna wioska Jie – Mochimeri – jest odległa tylko o ok. 4h jazdy. Po drodze mijamy wioski Toposa i Jie, przekraczamy koryta wyschniętych rzek i wszędzie wzbudzamy nadzwyczajną ciekawość – wszak w poprzednim sezonie dotarło tu niecałe 100 turystów. Docieramy przed wieczorem i rozbijamy obóz na ogrodzonym terenie w odległości ok. 0,5km od kompleksu wiosek Jie.
Wieczorem krótki spacer po okolicy.
Nocleg: namioty 2os, obozowisko bez prysznica, łazienka „na Małysza”
Posiłki: BLD
Przejazdy: lot awionetką ok 1h, 4h jazdy przez busz (ok. 70km)

Pomoc humanitarna w Południowym Sudanie. Jadąc przez busz do Jie mijamy wiele budynków tzw nutrition site. Są to małe stacje, w których dystrybuuje się żywność i wszelką pomoc, przekazywaną przez organizacje charytatywne i agendy ONZ. Sudan Południowy otrzymuje co do wielkości trzecią największą pomoc na świecie (po Afganistanie i Syrii). Patrząc przekrojowo, „przemysł” pomocowy jest najbardziej rozwiniętą gałęzią działalności w kraju. Już na lotnisku w Jubie połowa samolotów to białe maszyny ONZ i World Food Program, a w interiorze, to białe auta organizacji pomocowych stanowią znaczną część wszystkich poruszających się. To codzienność Sudanu Płd. Jest to w końcu jeden z najbiedniejszych krajów świata. Jego tereny były przez wieki eksploatowane przez arabskich handlarzy niewolników, a nowoczesne dzieje to wojna wyzwoleńcza (1985-2005) i wojna domowa (2013-2018). W efekcie kraj jest w permanentnym kryzysie humanitarnym (głód, brak wody zdatnej do picia, upadek szkolnictwa i służba zdrowia w szczątkach). W dodatku w ostatnich latach nawiedzają go susze. W czasie naszego pobytu w poszczególnych wioskach, przekazujemy mieszkańcom pomoc w postaci żywności i materiałów higienicznych. Ponadto na rzecz miejscowych wpłacamy opłaty za pobyt, przewyższające przyjęte stawki. W skali potrzeb nie jest to wielka pomoc, tym niemniej przez kilkaset osób jest ona odczuwalna. Zakup żywności i opłaty są już w cenie.

Dzień 4 Lud Jie, Jie Lopet

Jie to lud, które swoje korzenie ma w północnej Ugandzie w regionie Karamojong. W XIX wieku część Jie opuściła swe siedziby i powędrowała paręset km na północ, gdzie zamieszkuje do dzisiaj. Mieszka ich tu ok. 20-25 tys w szeregu wiosek. To pasterze, prowadzący na wpół koczowniczy tryb życia. Uprawiają też nieduże ilości sorga, prosa, manioku, fasoli i warzyw, ale są one bardzo ograniczone ze względu na brak wody. Służy im jedyny w promieniu ponad 50km zbiornik wodny, z której woda jest czerpana do picia, kąpieli i dla zwierząt. Tereny Jie to częściowo obszar buszu, częściowo teren półpustynny i dlatego życie Jie zależy tylko od tego zbiornika. Ponieważ nie starcza wody dla zwierząt ich cattle camps z wielkimi stadami bydła są oddalone o ok. 50km. W okresie od stycznia do maja Jie wędrują na północ w okolice Kassengor, aby tu paść swoje stada i tu zdobyć wodę. To tereny położone bardzo blisko siedzib ludu Murle, z którym stosunki są bardzo napięte – Murle i Jie wzajem kradną sobie bydło w czasie tzw. cattle raids.

Rano odwiedzimy wioski Jie i być może naczelnik Jie udzieli nam audiencji. W godzinach 10-16 będziemy odpoczywać w naszym obozie, chroniąc się przed opresyjnym upałem. Po 16ej wrócimy do wiosek, gdzie odbędzie się nasze oficjalne powitanie, w czasie którego będziemy mogli obserwować tańce w wykonaniu kobiet Jie (podczas naszego wyjazdu rekonesansowego tańczyło do 200 osób!) i bez żadnych ograniczeń fotografować je.
W czasie pobytu u Jie, będziemy widzieć tylko wioski, nie będziemy widzieć cattle camps, które są położone daleko od centrum siedzib Jie.
Nocleg: namioty 2os, obozowisko bez prysznica, łazienka „na Małysza”
Posiłki: BLD
Przejazdy: -

Cattle camps i cattle raids. Dla wielu sudańskich ludów miernikiem majątku i prestiżu, jest ilość posiadanego bydła. Dlatego każda wioska ma swoje cattle camps – odległe od wiosek obozy, gdzie mężczyźni pilnują bydła, pasąc je w ciągu dnia. W zależności od ludu dorosła krowa może kosztować 200-500usd, a byki-czempiony u Mundari nawet 2000usd! Paradoksalnie – bydła się nie sprzedaje i prawie w ogóle nie zabija - jest ekwiwalentem pieniądza. Kto więcej sztuk posiada, jest bogatszy. W czasie pory deszczowej, gdy kończą się zapasy żywności, mleko i krew są podstawą diety, dzięki nim ludzie przeżywają.
Ponieważ bydło jest tak cenne, jak kraj długi i szeroki, ludy i wioski wzajem napadają na swoje cattle camps i kradną całe stada. Są to najazdy zbrojne – w Sudanie wszędzie widać uzbrojonych w kałasznikowy mężczyzn. Ba, ponieważ armia całymi miesiącami nie dostaje żołdu, zdarzały się przypadki, że wojsko rekompensowało brak wypłat najeżdżając cattle camps i zabierając bydło.

Jie i Murle żyją z stanie nieprzyjaźni. Jie występują tu raczej w roli poszkodowanego, ponieważ Murle jest daleko liczniejszym ludem (ok. 180 tys członków wobec 20-25 tys Jie).

Dzień 5 Lud Toposa

Rano składamy obóz, pakujemy się i jedziemy do wiosek ludu Toposa. Jedziemy ok. 45km (2,5-3h) do Mogos. To kompleks wiosek Toposa leżących nad rzeką okresową. Wioski mają studnie głębinowe i szkołę. W ogóle kraj Toposa jak na rejony półpustynne jest dosyć zasobny w źródła wody. A szkoła to niezwykle ważne miejsce – podobno tylko niecałe 10% Toposa potrafi pisać. A to i tak dużo, bo np u Jie osób potrafiących czytać i pisać jest kilkanaście…
Wioski odwiedzimy dwa razy w ciągu dnia – po przyjeździe i wieczorem. Wieczorem będziemy mogli obserwować tańce.

Nocleg: namioty 2os, obozowisko z improwizowanym prysznicem, łazienka „na Małysza”
Posiłki: BLD
Przejazdy: 45km, ok 2,5-3h

Toposa. Wszystkich Toposa jest ok. 300 tys. Są najliczniejszym ludem na południu. Pochodzą jak Jie z Karamojong w Ugandzie, skąd przywędrowali w XIX wieku i w 1830 roku osiedlili się w Kapoecie. Są znani jako dobrzy wojownicy i złodzieje bydła. Kradzież bydła jest u nich wręcz ekonomiczną koniecznością – praktykują wielożeństwo, a za każdą z zon trzeba złożyć teściom podarki… Minimalna akceptowalna ilość podarowanego bydła to 20 sztuk...
Religia i wierzenie Toposa skupiają się wokół 3 głównych elementów: boga-stwórcy o imieniu Nakwuge, duchach przodków i zaklinaczach deszczu. Wierzą, że żyli niegdyś z Nakwuge w niebie, a na ziemi znaleźli się zjeżdżając po linie. Zjeżdżało ich tak wielu, że lina pękła. Bardzo ważną rolę pełnią zaklinacze deszczu. To do nich zależą opady w porze deszczowej i związana z nimi obfitość pastwisk.

Społeczny podział ról u Toposa jest dosyć typowy dla całego Sudanu. Kobiety zajmują się rolnictwem, wychowaniem dzieci, gotowaniem, budową domów i przynoszeniem wody. Mężczyźni są wojownikami i pasą bydło. Toposa są najsilniej związani z ludami Nyangatom z Etiopii i Turkana z Kenii. Związani przez bardzo podobne języki, a z Nyangatom łączyły ich jeszcze silne więzy ekonomiczne – Toposa polowali na słonie, a kość słoniową odsprzedawali do Etiopii za pośrednictwem Nyangatom. To głównie Toposa „zawdzięczamy”, że ilość słoni w Sudanie Południowym spadła do ok. 7 tys sztuk.

Dzień 6 Kapoeta

Rano składamy obóz i jedziemy do Kapoety (ok. 3-4h jazdy). Popołudnie przeznaczamy na uzupełnienie zapasów, wypoczynek i ewentualne naprawy aut. Wieczorem udamy się na lokalny targ, na który ściągają Toposa i Didinga ze wszystkich zakątków swego kraju.

Nocleg: Hotel Kuleu w Kapoecie, pokoje 2os.
Posiłki: BLD
Przejazdy: 3-4h, trudna trasa przez busz

Dzień 7 Lud Laarim/Boya

Jedziemy na zachód. Jedziemy trasą Kapoeta-Torit, która dzięki remontowi w 2020 jest chyba najlepszą w kraju i pozwala podróżować z prędkością ok 80km! To niesamowita odmiana po przejazdach po terenach Jie i Toposa. Dojeżdżamy do osady Camp15. Tu zaczynają się tereny ludu Laarim. To lud bardziej znany jako Boya, którą to nazwę nadali im Toposa (w języku Toposa słowo „boya” jest mocno obelżywe, dlatego pozwolimy sobie nie przetłumaczyć go...). W Camp 15 znów wjeżdżamy w busz, w kierunku centralnych wiosek: Wei i Tataman. Wokół rozciągają się piękne wzgórza Laarim Hills. Dojeżdżamy do wioski Wei i tu rozbijamy obóz na zagrodzonym terenie u stóp gór. Naszym przewodnikiem po okolicznych wioskach Laarim będzie Angelo – jeden z dwóch naczelników ludu. Wieczorem spacerujemy po wiosce Wei.

Nocleg: namioty 2os, obozowisko bez prysznica, łazienka „na Małysza”
Posiłki: BLD
Przejazdy: ok. 120km, ok 4-5h, droga szutrowa, do Camp15 dobra, później bardzo złej jakości

Lopez Lomong. Najsłynniejszym członkiem ludu Laarim jest Lopez Lomong. Koleje jego życia jak w lustrze odbijają losy mieszkańców Sudanu Płd. Urodził się w kraju Laarim najprawdopodobniej w 1985 roku. Gdy miał 6 lat, w czasie wojny domowej, został porwany podczas mszy i był w niewoli, z której z trzema kolegami uciekł do Kenii. Rodzina uznała, że umarł i odprawiła mu pogrzeb. Lopez Lomong przez kilka lat żył w obozie dla uchodźców, skąd jako sierotę – jednego z 4 tys „Lost Boys of Sudan” - przyjęły go Stany Zjednoczone. Gdy na olimpiadzie w Sydney 2000 roku zobaczył Michaela Johnsona postanowił zostać lekkoatletą. Był jednym z najlepszych na świecie biegaczy na 1500m, a podczas otwarcia olimpiady w Pekinie w 2008 roku dzierżył sztandar USA, maszerując na czele amerykańskiej reprezentacji.

Dzień 8 Lud Laarim/Boya

Cały dzień spędzimy wśród wzgórz Laarim Hills wędrując po wioskach i obserwując życie Laarim. Wieczorem będziemy obserwować tańce w wykonaniu kobiet i dziewcząt.

Nocleg: namioty 2os, obozowisko bez prysznica, łazienka „na Małysza”
Posiłki: BLD
Przejazdy: -

Laarim. Laarim są bliskimi krewnymi ludów Didinga, Murle i Tenet. Jest ich ok. 20 tys. Tak jak Jie i Toposa przybyli w XIX wieku z terenów północnej Ugandy. Pozostają w permanentnym konflikcie z Toposa, z którym wzajem kradną sobie bydło. Ich życie koncentruje się właśnie wokół niego. To ich cały majątek. Hodują je, używają ich jako opłaty/depozytu za żonę (przeciętny koszt ok. 20 krów), piją ich mleko, a w czasie pory deszczowej także krew, ubierają się w ich skóry i na nich także śpią. Laarim w dalszym ciągu polują na dzikie zwierzęta, udając się na północ – w pobliże terenów zamieszkałych przez wojowniczych Murle. Władzę sprawują dziedziczni wodzowie, których przywództwo nie podlega dyskusji. Duchowymi przywódcami są zaklinacze deszczu – od sprawowania przez nich rytuałów zależy obfitość pożywienia dla bydła i ludzi (kolejność nieprzypadkowa). Bardzo ważny jest także kult przodków, których duchy egzystują pomiędzy żywymi i trzeba zjednywać je ofiarami. Od kilkunastu lat na terenie Laarim bardzo ożywioną działalność prowadzą misjonarze protestanccy, a mieszkające w Wei amerykańskie małżeństwo Filip i Linda Byler popełniło książkę m.in. o tym ludzie: „Cows, curses and Christ” jedno z niewielu źródeł wiedzy o tym ludzie.

Dzień 9 Lud Lotuko, Torit

Rano składamy obóz i jedziemy do stolicy prowincji – liczącego 100 tys mieszkańców Torit. Jedziemy przez tereny ludów Lotuko i Lopit. Zatrzymamy się u podnóża wzgórz, na którego tarasach rozłożyła się jedna z wiosek Lotuko – Illieu. To jedno z najbardziej fotogenicznych miejsc na naszej trasie. Setki chat pobudowanych na kolejnych poziomach na zboczu góry. Lotuko nie bez kozery w ten sposób budują swoje siedziby – góry chronią ich przed najazdami Murle, którzy porywają dzieci i kradną bydło. Rządzą nimi naczelnicy – w Illieu wodzem jest, co rzecz wyjątkowa, kobieta. A nad wioską często powiewa flaga „Juventusu Turyn” wciągana na maszt gdy umrze któryś ze znaczniejszych mieszkańców. Mieszkańcy wciąż kultywują swe animistyczne wierzenia. Główne miejsca w ich wierzeniach zajmują Ajok – bóg deszczu, dosyć wyrozumiały dla swoich wyznawców, mający moc wskrzeszania umarłych, z której jednak nie korzysta, bo miał przez to z Laarim kłopoty.. (szczegóły w opowieściach podczas wyprawy) - i zaklinacze deszczu.
Ponieważ wieś leży na zboczach góry czeka nas krótkie, ok. 30min trwające dojście do niej. Z wyżej położonych tarasów całość prezentuje się wspaniale. Po wizycie w Illieu jedziemy do Torit, gdzie zatrzymujemy się w całkiem przyzwoitym hotelu.

Nocleg: Hotel New Vision Torit, pokoje 2os z łazienkami
Posiłki: BLD
Przejazdy: ok. 6h

Dzień 10 Droga do Mundari

Całodzienny trwający, ok 8h przejazd z Torit na tereny ludu Mundari. Po drodze przejeżdżamy przez stolicę kraju – Jubę. Nil przekraczmy jedynym mostem na tej rzece w całym kraju. Ponieważ jest jedyny, spędzimy trochę czasu w raczej nieuniknionym korku. Po południu wjeżdżamy na tereny Mundari i rozbijamy obóz niedaleko jednego z ich cattle camps. Do tej pory obozy rozbijaliśmy w pobliżu wiosek, teraz będzie zupełnie inaczej i będziemy mogli obserwować esencję życia w Sudanie Południowym, czyli wszystko co wiąże się z bydłem – pracę, wierzenia, emocje (tak, tak!). Wieczorem będziemy mogli słuchać tańców, śpiewów, odgłosów bębnów i dęcia w rogi, niosących się po buszu.

Nocleg: Namioty 2os w interiorze
Posiłki: BLD
Przejazdy: ok. 8h

Mundari. Całe życie Mundari toczy się wokół bydła. To najcenniejszy majątek, znacznie cenniejszy niż pieniądze. Bydło jest częścią ich życia, niemalże członkami rodziny – wędrują, śpią i jedzą wśród nich. Nie zabijają krów na mięso i ich nie sprzedają. Wyjątkiem jest rytuał inicjacji, w trakcie którego chłopcy przez 3 miesiące żyją poza wioskami i cattle camps razem ze starszymi, a na koniec całego rytuału zabijają krowę. Odtąd mogą nazywać się mężczyznami. Mundari są dumni z posiadania okazałych i dorodnych sztuk. Szczególnie dorodne byki są dekorowane szarfami i dzwoneczkami a ich właściciele oprowadzają je wokół obozów, dumnie prezentując. Każdego wieczora krowy są czyszczone popiołem z ognisk. Są tez obyczaje, które mogą nami wstrząsnąć – np. mycie głów w urynie, aby zabarwić włosy na rudo – najbardziej modny u Mundari kolor. Cattle camps spowijają fantastycznie snujące się dymy i mgły – efekt ten wywołują palone w dziesiątkach ognisk wysuszone odchody. Przez to obozy wyglądają nierealnie, a zdjęcia są po prostu fantastyczne. Jeśli idzie o zdjęcia właśnie, możecie być Państwo pewni, że tu Waszą ręką powstaną arcydzieła.
Drugą wielką pasją Mundari są zapasy. Nie bez kozery - co drugi mężczyzna ma tu dwa metry wysokości (dość zaskakujące, ponieważ żywią się przede wszystkim mlekiem i jogurtami). Chłopcy ćwiczą codziennie od najmłodszych lat. W cattle camps przy niektórych łóżkach powiewają kolorowe proporce – znak, że sypia tu zapaśniczy mistrz. Najlepsi są gwiazdami w całym kraju. Zapasy to właściwie sport narodowy Sudańczyków. Legendarne są coroczne zawody w stolicy ludu Jinka - Bor

Dzień 11 Mundari

Poranek i wieczór poświęcony na sesje zdjęciowe w cattle camp Mundari. Rewelacyjne rezultaty gwarantowane :)

Nocleg: Namioty 2os w interiorze
Posiłki: BLD
Przejazdy: -

Dzień 12 Juba

Rano pakujemy obóz i jedziemy do Juby. Przejazd ok 3h.

Nocleg: hotel 4*, pokoje 2os klimatyzowane, basen
Posiłki: B
Przejazdy – 3h, w Jubie transfery lokalne

Dzień 13 wylot

Wylot powrotny do Europy

Posiłki: B

Dzień 14

Przylot do Polski

 

Zgłoszenie

Grupa: 6-12 osób

Cena: 7500zł

Harmonogram wpłat:

  • zaliczka: 3000zł
  • pozostała część kwoty złotówkowej - do 40 dni przed wylotem

Świadczenia zawarte w cenie:

  • zorganizowana na miejscu ekspedycja
  • przewodnik polski
  • przewodnik miejscowy, kierowcy, kucharz – ekipa anglojęzyczna
  • transfery w Jubie
  • lot awionetką Juba-Kapoeta
  • 2 noclegi w hotelu 4* w Jubie, 1 nocleg w hotelu w Torit, 1 nocleg w hotelu w Kapoecie,
  • ubezpieczenie Uniqa Multitravel KL 100 tys eur + 4 tys eur NW
  • obowiązkowe składki na TFG i TFP

Usługi nie zawarte w cenie:

  • przelotu Warszawa – Juba – Warszawa (koszt ok.4300zł)
  • 3000usd przekazywane bezpośrednio lokalnemu touroperatorowi za transport, 7 noclegów w namiotach, wyżywienie – 11 śniadań, 9 lunchów, 9 kolacji, transport 4s4 podczas całej wyprawy, sprzęt campingowy)
  • wiza (ok. 121usd – wyrabiana przez internet)
  • posiłki w Jubie; napoje
  • ok. 50usd na zwyczajowe podarki dla tubylców
  • wydatki osobiste (nie ma za bardzo co kupować)
  • tipy dla obsługi (wedle uznania)

Bilety lotnicze aranżujemy.

Informacje o Imprezie dla Klienta i Podróżnego

Niniejszy dokument realizuje obowiązki Organizatora wynikające z art.40 Ustawy z dnia 24 listopada 2017 r. o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych

Nazwa handlowa Organizatora: Torre Sp. z o.o.
Adres Organizatora: ul.Szlak 77/222, 31-153 Kraków
Numery telefonów Organizatora: +48 12 444 78 80 ; +48 22 350 72 85
Adres poczty elektronicznej Organizatora: biuro@torre.pl
Dane kontaktowe osoby reprezentującej Organizatora: Artur Urbański, torre@torre.pl, tel 698-900885

Numer Imprezy: SSD1211230

Nazwa Imprezy: SUDAN POŁUDNIOWY. Afryka prawdziwa. Ludy Sudanu Południowego.

W trakcie imprezy turystycznej należy liczyć się z możliwymi trudnościami w powrocie do kraju, ograniczeniami w ruchu lotniczym, potencjalnym obowiązkiem poddania się kwarantannie lub samoizolacji, a także przeprowadzenia dodatkowych badań lekarskich na zlecenie władz miejscowych.

1. Informacje ogólne

Czas trwania Imprezy: 2021/12/30 – 2022/01/11

Miejsca pobytu: Juba, lud Jie, wioska Mochimeri, lud Toposa, wioska Mogos, Kapoeta, Camp15, wioska Wej, lud Laarim/Boya, wioska Illieu, lub Lotuko, Torit, Juba, lud Mundari – cattle camp

Trasa: Juba, lud Jie, wioska Mochimeri, lud Toposa, wioska Mogos, Kapoeta, Camp15, wioska Wej, lud Laarim/Boya, wioska Illieu, lub Lotuko, Torit, Juba, lud Mundari – cattle camp, Juba

Liczba noclegów zapewnianych w trakcie Imprezy: 11

Środki transportu: auta 4x4, w Jubie transfery klimatyzowanymi minibusami, lot awionetką Juba-Kapoeta

Informacje dotyczące przejazdów: Toyoty Landcruiser. W aucie kierowca + max 3 turystów. Łącznie do przejechania ok. 1000km, z tego w miarę dobrej drogi szutrowej ok. 200km, asfaltu ok. 60km, pozostała część trasy to drogi gruntowe niskiej jakości, pełne wybojów.

Obiekty zakwaterowania: 2x pokoje 2os w hotelu 4* w Jubie, 1x pokoje 2os w hotelu w Torit, 1x pokoje 2os w Hotel Kuleu w Kapoecie, 7x namioty 2os.

Posiłki w cenie: 11 śniadań, 9 lunchów, 9 kolacji – wszystkie posiłki w kuchni obozowej; poza ceną posiłki w Jubie

Szczegółowy program zwiedzania:

Dzień 1 Wylot
Wylot z lotniska w Warszawie/Berlinie. Wylot do stolicy Sudanu Południowego – Juby z przesiadkami.

Dzień 2 Juba
Lecimy nad ogromnymi bagnami Sudd, jednymi z największych na świecie, rozciągającymi się wzdłuż brzegów Białego Nilu. Sudd po arabsku znaczy „bariera”. Rzeczywiście to obszar trudny do przebycia, o czym przekonali się nawet rzymscy pretorianie cesarza Nerona, którzy w 60/61rne utknęli tu w czasie misji przygotowawczej do planowanego podboju Etiopii. Nad Nilem podchodzimy do lądowania i jesteśmy już w Jubie – stolicy Sudanu Południowego. Wita nas upał i charakterystyczny zapach - Afryki i przygody :) Witają nas również miejscowi urzędnicy, oferujący w geście przyjaźni skomplikowane procedury urzędowe do przeprowadzenia :) Ale jesteśmy na to przygotowani.
Witamy w najmłodszym państwie świata :)
Przejazd do hotelu i odpoczynek po długiej podróży.
Nocleg: hotel 4*, pokoje 2os klimatyzowane, basen
Posiłki: -
Przejazdy – transfery lokalne w Jubie

Juba i okruchy historii. Jest całkiem sporym, energetycznym miastem. Mieszka tu ok. 600 tys mieszkańców, a ich liczba rośnie błyskawicznie - w latach 2004-2014 wzrosła o 300%! 150 lat temu była małą wioską ludu Bari i ostatnim, granicznym posterunkiem armii egipskiej (Egipt w latach 20-ych XIX wieku podbił cały Sudan). W latach 80-ych XIXw terenem tym zarządzał Edward Schnitzer pochodzący z Nysy (tak, z tej Nysy na Opolszczyźnie). Dziejowa zawierucha w postaci powstania Mahdiego w Sudanie, uczyniła go władcą tego obszaru, czyli de facto Schnitzer (po przejściu na islam przyjął imię Emin Pasza) miał własne państwo, nazywane wtedy Ekwatorią. Dysponował całkiem pokaźną armię, złożoną z egipskich żołnierzy. Mając dużą ilość wolnego czasu, przez bez mała 10 lat prowadził badania botaniczne i ornitologiczne, a jego beznadziejne trwanie na posterunku przerwał Henry Morton Stanley. Przybywszy z pomocą ewakuował Schintzera na wybrzeże tanzańskie i Zanzibar.

Dzień 3 lot do Kapoeta, lud Jie
Rano śniadanie i transfer na lotnisko. Lecimy awionetką do Kapoety. Lecimy mijając szczyty gór Imatong, lecimy nad buszem upstrzonym okręgami wiosek i zagród,. Kapoeta to jedna z większych miejscowości na wschodzie kraju, stołeczna miejscowość ludu Toposa, z całkiem sporym targiem. Na lotnisku wsiadamy do czekających na nas Toyot 4x4 i zaczynamy wyprawę do buszu. Zaczynamy rzecz jasna od dopełnienia koniecznych formalności w miejscowych urzędach i zaraz po tym wyruszamy na północ – do serca terenów ludu Jie. Jedziemy gruntową trasą niskiej jakości, pozwalającą rozwinąć maksymalną prędkość 20km/h. Na szczęście stołeczna wioska Jie – Mochimeri – jest odległa tylko o ok. 4h jazdy. Po drodze mijamy wioski Toposa i Jie, przekraczamy koryta wyschniętych rzek i wszędzie wzbudzamy nadzwyczajną ciekawość – wszak w poprzednim sezonie dotarło tu niecałe 100 turystów. Docieramy przed wieczorem i rozbijamy obóz na ogrodzonym terenie w odległości ok. 0,5km od kompleksu wiosek Jie.
Wieczorem krótki spacer po okolicy.
Nocleg: namioty 2os, obozowisko bez prysznica, łazienka „na Małysza”
Posiłki: BLD
Przejazdy: lot awionetką ok 1h, 4h jazdy przez busz (ok. 70km)

Pomoc humanitarna w Południowym Sudanie. Jadąc przez busz do Jie mijamy wiele budynków tzw nutrition site. Są to małe stacje, w których dystrybuuje się żywność i wszelką pomoc, przekazywaną przez organizacje charytatywne i agendy ONZ. Sudan Południowy otrzymuje co do wielkości trzecią największą pomoc na świecie (po Afganistanie i Syrii). Patrząc przekrojowo, „przemysł” pomocowy jest najbardziej rozwiniętą gałęzią działalności w kraju. Już na lotnisku w Jubie połowa samolotów to białe maszyny ONZ i World Food Program, a w interiorze, to białe auta organizacji pomocowych stanowią znaczną część wszystkich poruszających się. To codzienność Sudanu Płd. Jest to w końcu jeden z najbiedniejszych krajów świata. Jego tereny były przez wieki eksploatowane przez arabskich handlarzy niewolników, a nowoczesne dzieje to wojna wyzwoleńcza (1985-2005) i wojna domowa (2013-2018). W efekcie kraj jest w permanentnym kryzysie humanitarnym (głód, brak wody zdatnej do picia, upadek szkolnictwa i służba zdrowia w szczątkach). W dodatku w ostatnich latach nawiedzają go susze. W czasie naszego pobytu w poszczególnych wioskach, przekazujemy mieszkańcom pomoc w postaci żywności i materiałów higienicznych. Ponadto na rzecz miejscowych wpłacamy opłaty za pobyt, przewyższające przyjęte stawki. W skali potrzeb nie jest to wielka pomoc, tym niemniej przez kilkaset osób jest ona odczuwalna. Zakup żywności i opłaty są już w cenie.

Dzień 4 Lud Jie, Jie Lopet
Jie to lud, które swoje korzenie ma w północnej Ugandzie w regionie Karamojong. W XIX wieku część Jie opuściła swe siedziby i powędrowała paręset km na północ, gdzie zamieszkuje do dzisiaj. Mieszka ich tu ok. 20-25 tys w szeregu wiosek. To pasterze, prowadzący na wpół koczowniczy tryb życia. Uprawiają też nieduże ilości sorga, prosa, manioku, fasoli i warzyw, ale są one bardzo ograniczone ze względu na brak wody. Służy im jedyny w promieniu ponad 50km zbiornik wodny, z której woda jest czerpana do picia, kąpieli i dla zwierząt. Tereny Jie to częściowo obszar buszu, częściowo teren półpustynny i dlatego życie Jie zależy tylko od tego zbiornika. Ponieważ nie starcza wody dla zwierząt ich cattle camps z wielkimi stadami bydła są oddalone o ok. 50km. W okresie od stycznia do maja Jie wędrują na północ w okolice Kassengor, aby tu paść swoje stada i tu zdobyć wodę. To tereny położone bardzo blisko siedzib ludu Murle, z którym stosunki są bardzo napięte – Murle i Jie wzajem kradną sobie bydło w czasie tzw. cattle raids.

Rano odwiedzimy wioski Jie i być może naczelnik Jie udzieli nam audiencji. W godzinach 10-16 będziemy odpoczywać w naszym obozie, chroniąc się przed opresyjnym upałem. Po 16ej wrócimy do wiosek, gdzie odbędzie się nasze oficjalne powitanie, w czasie którego będziemy mogli obserwować tańce w wykonaniu kobiet Jie (podczas naszego wyjazdu rekonesansowego tańczyło do 200 osób!) i bez żadnych ograniczeń fotografować je.
W czasie pobytu u Jie, będziemy widzieć tylko wioski, nie będziemy widzieć cattle camps, które są położone daleko od centrum siedzib Jie.
Nocleg: namioty 2os, obozowisko bez prysznica, łazienka „na Małysza”
Posiłki: BLD
Przejazdy: -

Cattle camps i cattle raids. Dla wielu sudańskich ludów miernikiem majątku i prestiżu, jest ilość posiadanego bydła. Dlatego każda wioska ma swoje cattle camps – odległe od wiosek obozy, gdzie mężczyźni pilnują bydła, pasąc je w ciągu dnia. W zależności od ludu dorosła krowa może kosztować 200-500usd, a byki-czempiony u Mundari nawet 2000usd! Paradoksalnie – bydła się nie sprzedaje i prawie w ogóle nie zabija - jest ekwiwalentem pieniądza. Kto więcej sztuk posiada, jest bogatszy. W czasie pory deszczowej, gdy kończą się zapasy żywności, mleko i krew są podstawą diety, dzięki nim ludzie przeżywają.
Ponieważ bydło jest tak cenne, jak kraj długi i szeroki, ludy i wioski wzajem napadają na swoje cattle camps i kradną całe stada. Są to najazdy zbrojne – w Sudanie wszędzie widać uzbrojonych w kałasznikowy mężczyzn. Ba, ponieważ armia całymi miesiącami nie dostaje żołdu, zdarzały się przypadki, że wojsko rekompensowało brak wypłat najeżdżając cattle camps i zabierając bydło.
Jie i Murle żyją z stanie nieprzyjaźni. Jie występują tu raczej w roli poszkodowanego, ponieważ Murle jest daleko liczniejszym ludem (ok. 180 tys członków wobec 20-25 tys Jie).

Dzień 5 Lud Toposa
Rano składamy obóz, pakujemy się i jedziemy do wiosek ludu Toposa. Jedziemy ok. 45km (2,5-3h) do Mogos. To kompleks wiosek Toposa leżących nad rzeką okresową. Wioski mają studnie głębinowe i szkołę. W ogóle kraj Toposa jak na rejony półpustynne jest dosyć zasobny w źródła wody. A szkoła to niezwykle ważne miejsce – podobno tylko niecałe 10% Toposa potrafi pisać. A to i tak dużo, bo np u Jie osób potrafiących czytać i pisać jest kilkanaście…
Wioski odwiedzimy dwa razy w ciągu dnia – po przyjeździe i wieczorem. Wieczorem będziemy mogli obserwować tańce.

Nocleg: namioty 2os, obozowisko z improwizowanym prysznicem, łazienka „na Małysza”
Posiłki: BLD
Przejazdy: 45km, ok 2,5-3h

Toposa. Wszystkich Toposa jest ok. 300 tys. Są najliczniejszym ludem na południu. Pochodzą jak Jie z Karamojong w Ugandzie, skąd przywędrowali w XIX wieku i w 1830 roku osiedlili się w Kapoecie. Są znani jako dobrzy wojownicy i złodzieje bydła. Kradzież bydła jest u nich wręcz ekonomiczną koniecznością – praktykują wielożeństwo, a za każdą z zon trzeba złożyć teściom podarki… Minimalna akceptowalna ilość podarowanego bydła to 20 sztuk...
Religia i wierzenie Toposa skupiają się wokół 3 głównych elementów: boga-stwórcy o imieniu Nakwuge, duchach przodków i zaklinaczach deszczu. Wierzą, że żyli niegdyś z Nakwuge w niebie, a na ziemi znaleźli się zjeżdżając po linie. Zjeżdżało ich tak wielu, że lina pękła. Bardzo ważną rolę pełnią zaklinacze deszczu. To do nich zależą opady w porze deszczowej i związana z nimi obfitość pastwisk.
Społeczny podział ról u Toposa jest dosyć typowy dla całego Sudanu. Kobiety zajmują się rolnictwem, wychowaniem dzieci, gotowaniem, budową domów i przynoszeniem wody. Mężczyźni są wojownikami i pasą bydło. Toposa są najsilniej związani z ludami Nyangatom z Etiopii i Turkana z Kenii. Związani przez bardzo podobne języki, a z Nyangatom łączyły ich jeszcze silne więzy ekonomiczne – Toposa polowali na słonie, a kość słoniową odsprzedawali do Etiopii za pośrednictwem Nyangatom. To głównie Toposa „zawdzięczamy”, że ilość słoni w Sudanie Południowym spadła do ok. 7 tys sztuk.

Dzień 6 Kapoeta
Rano składamy obóz i jedziemy do Kapoety (ok. 3-4h jazdy). Popołudnie przeznaczamy na uzupełnienie zapasów, wypoczynek i ewentualne naprawy aut. Wieczorem udamy się na lokalny targ, na który ściągają Toposa i Didinga ze wszystkich zakątków swego kraju.

Nocleg: Hotel Kuleu w Kapoecie, pokoje 2os.
Posiłki: BLD
Przejazdy: 3-4h, trudna trasa przez busz

Dzień 7 Lud Laarim/Boya
Jedziemy na zachód. Jedziemy trasą Kapoeta-Torit, która dzięki remontowi w 2020 jest chyba najlepszą w kraju i pozwala podróżować z prędkością ok 80km! To niesamowita odmiana po przejazdach po terenach Jie i Toposa. Dojeżdżamy do osady Camp15. Tu zaczynają się tereny ludu Laarim. To lud bardziej znany jako Boya, którą to nazwę nadali im Toposa (w języku Toposa słowo „boya” jest mocno obelżywe, dlatego pozwolimy sobie nie przetłumaczyć go...). W Camp 15 znów wjeżdżamy w busz, w kierunku centralnych wiosek: Wei i Tataman. Wokół rozciągają się piękne wzgórza Laarim Hills. Dojeżdżamy do wioski Wei i tu rozbijamy obóz na zagrodzonym terenie u stóp gór. Naszym przewodnikiem po okolicznych wioskach Laarim będzie Angelo – jeden z dwóch naczelników ludu. Wieczorem spacerujemy po wiosce Wei.

Nocleg: namioty 2os, obozowisko bez prysznica, łazienka „na Małysza”
Posiłki: BLD
Przejazdy: ok. 120km, ok 4-5h, droga szutrowa, do Camp15 dobra, później bardzo złej jakości

Lopez Lomong. Najsłynniejszym członkiem ludu Laarim jest Lopez Lomong. Koleje jego życia jak w lustrze odbijają losy mieszkańców Sudanu Płd. Urodził się w kraju Laarim najprawdopodobniej w 1985 roku. Gdy miał 6 lat, w czasie wojny domowej, został porwany podczas mszy i był w niewoli, z której z trzema kolegami uciekł do Kenii. Rodzina uznała, że umarł i odprawiła mu pogrzeb. Lopez Lomong przez kilka lat żył w obozie dla uchodźców, skąd jako sierotę – jednego z 4 tys „Lost Boys of Sudan” - przyjęły go Stany Zjednoczone. Gdy na olimpiadzie w Sydney 2000 roku zobaczył Michaela Johnsona postanowił zostać lekkoatletą. Był jednym z najlepszych na świecie biegaczy na 1500m, a podczas otwarcia olimpiady w Pekinie w 2008 roku dzierżył sztandar USA, maszerując na czele amerykańskiej reprezentacji.

Dzień 8 Lud Laarim/Boya
Cały dzień spędzimy wśród wzgórz Laarim Hills wędrując po wioskach i obserwując życie Laarim. Wieczorem będziemy obserwować tańce w wykonaniu kobiet i dziewcząt.

Nocleg: namioty 2os, obozowisko bez prysznica, łazienka „na Małysza”
Posiłki: BLD
Przejazdy: -

Laarim. Laarim są bliskimi krewnymi ludów Didinga, Murle i Tenet. Jest ich ok. 20 tys. Tak jak Jie i Toposa przybyli w XIX wieku z terenów północnej Ugandy. Pozostają w permanentnym konflikcie z Toposa, z którym wzajem kradną sobie bydło. Ich życie koncentruje się właśnie wokół niego. To ich cały majątek. Hodują je, używają ich jako opłaty/depozytu za żonę (przeciętny koszt ok. 20 krów), piją ich mleko, a w czasie pory deszczowej także krew, ubierają się w ich skóry i na nich także śpią. Laarim w dalszym ciągu polują na dzikie zwierzęta, udając się na północ – w pobliże terenów zamieszkałych przez wojowniczych Murle. Władzę sprawują dziedziczni wodzowie, których przywództwo nie podlega dyskusji. Duchowymi przywódcami są zaklinacze deszczu – od sprawowania przez nich rytuałów zależy obfitość pożywienia dla bydła i ludzi (kolejność nieprzypadkowa). Bardzo ważny jest także kult przodków, których duchy egzystują pomiędzy żywymi i trzeba zjednywać je ofiarami. Od kilkunastu lat na terenie Laarim bardzo ożywioną działalność prowadzą misjonarze protestanccy, a mieszkające w Wei amerykańskie małżeństwo Filip i Linda Byler popełniło książkę m.in. o tym ludzie: „Cows, curses and Christ” jedno z niewielu źródeł wiedzy o tym ludzie.

Dzień 9 Lud Lotuko, Torit
Rano składamy obóz i jedziemy do stolicy prowincji – liczącego 100 tys mieszkańców Torit. Jedziemy przez tereny ludów Lotuko i Lopit. Zatrzymamy się u podnóża wzgórz, na którego tarasach rozłożyła się jedna z wiosek Lotuko – Illieu. To jedno z najbardziej fotogenicznych miejsc na naszej trasie. Setki chat pobudowanych na kolejnych poziomach na zboczu góry. Lotuko nie bez kozery w ten sposób budują swoje siedziby – góry chronią ich przed najazdami Murle, którzy porywają dzieci i kradną bydło. Rządzą nimi naczelnicy – w Illieu wodzem jest, co rzecz wyjątkowa, kobieta. A nad wioską często powiewa flaga „Juventusu Turyn” wciągana na maszt gdy umrze któryś ze znaczniejszych mieszkańców. Mieszkańcy wciąż kultywują swe animistyczne wierzenia. Główne miejsca w ich wierzeniach zajmują Ajok – bóg deszczu, dosyć wyrozumiały dla swoich wyznawców, mający moc wskrzeszania umarłych, z której jednak nie korzysta, bo miał przez to z Laarim kłopoty.. (szczegóły w opowieściach podczas wyprawy) - i zaklinacze deszczu.
Ponieważ wieś leży na zboczach góry czeka nas krótkie, ok. 30min trwające dojście do niej. Z wyżej położonych tarasów całość prezentuje się wspaniale. Po wizycie w Illieu jedziemy do Torit, gdzie zatrzymujemy się w całkiem przyzwoitym hotelu.

Nocleg: Hotel New Vision Torit, pokoje 2os z łazienkami
Posiłki: BLD
Przejazdy: ok. 6h

Dzień 10 Droga do Mundari
Całodzienny trwający, ok 8h przejazd z Torit na tereny ludu Mundari. Po drodze przejeżdżamy przez stolicę kraju – Jubę. Nil przekraczmy jedynym mostem na tej rzece w całym kraju. Ponieważ jest jedyny, spędzimy trochę czasu w raczej nieuniknionym korku. Po południu wjeżdżamy na tereny Mundari i rozbijamy obóz niedaleko jednego z ich cattle camps. Do tej pory obozy rozbijaliśmy w pobliżu wiosek, teraz będzie zupełnie inaczej i będziemy mogli obserwować esencję życia w Sudanie Południowym, czyli wszystko co wiąże się z bydłem – pracę, wierzenia, emocje (tak, tak!). Wieczorem będziemy mogli słuchać tańców, śpiewów, odgłosów bębnów i dęcia w rogi, niosących się po buszu.

Nocleg: Namioty 2os w interiorze
Posiłki: BLD
Przejazdy: ok. 8h

Mundari. Całe życie Mundari toczy się wokół bydła. To najcenniejszy majątek, znacznie cenniejszy niż pieniądze. Bydło jest częścią ich życia, niemalże członkami rodziny – wędrują, śpią i jedzą wśród nich. Nie zabijają krów na mięso i ich nie sprzedają. Wyjątkiem jest rytuał inicjacji, w trakcie którego chłopcy przez 3 miesiące żyją poza wioskami i cattle camps razem ze starszymi, a na koniec całego rytuału zabijają krowę. Odtąd mogą nazywać się mężczyznami. Mundari są dumni z posiadania okazałych i dorodnych sztuk. Szczególnie dorodne byki są dekorowane szarfami i dzwoneczkami a ich właściciele oprowadzają je wokół obozów, dumnie prezentując. Każdego wieczora krowy są czyszczone popiołem z ognisk. Są tez obyczaje, które mogą nami wstrząsnąć – np. mycie głów w urynie, aby zabarwić włosy na rudo – najbardziej modny u Mundari kolor. Cattle camps spowijają fantastycznie snujące się dymy i mgły – efekt ten wywołują palone w dziesiątkach ognisk wysuszone odchody. Przez to obozy wyglądają nierealnie, a zdjęcia są po prostu fantastyczne. Jeśli idzie o zdjęcia właśnie, możecie być Państwo pewni, że tu Waszą ręką powstaną arcydzieła.
Drugą wielką pasją Mundari są zapasy. Nie bez kozery - co drugi mężczyzna ma tu dwa metry wysokości (dość zaskakujące, ponieważ żywią się przede wszystkim mlekiem i jogurtami). Chłopcy ćwiczą codziennie od najmłodszych lat. W cattle camps przy niektórych łóżkach powiewają kolorowe proporce – znak, że sypia tu zapaśniczy mistrz. Najlepsi są gwiazdami w całym kraju. Zapasy to właściwie sport narodowy Sudańczyków. Legendarne są coroczne zawody w stolicy ludu Jinka - Bor

Dzień 11 Mundari
Poranek i wieczór poświęcony na sesje zdjęciowe w cattle camp Mundari. Rewelacyjne rezultaty gwarantowane :)

Nocleg: Namioty 2os w interiorze
Posiłki: BLD
Przejazdy: -

Dzień 12 Juba
Rano pakujemy obóz i jedziemy do Juby. Przejazd ok 3h.

Nocleg: hotel 4*, pokoje 2os klimatyzowane, basen
Posiłki: B
Przejazdy – 3h, w Jubie transfery lokalne

Dzień 13 wylot
Wylot powrotny do Europy

Posiłki: B

Dzień 14
Przylot do Polski

B – śniadanie
L- lunch
D - kolacja

Przybliżona liczebność grupy: 6-12 osób

Wymagania językowe uczestników: poprawne i kulturalne posługiwanie się językiem polskim. Zakazane jest używane wulgaryzmów.

Informacja o dostępności usług turystycznych dla osób o ograniczonej sprawności ruchowej: Impreza nie jest dostępna dla osób poruszających się na wózkach

2. Informacje na temat ceny i sposobu płatności

Cena Imprezy: jak podano w tekście głównym umowy

Terminy płatności: jak podano w tekście głównym umowy.

Sposób płatności: Przelew bankowy

Kwoty walutowe należy przeliczyć na złotówki według kursu sprzedaży danej waluty ogłoszonego przez NBP www.nbp.pl.

W przypadku, gdy bank publikuje wiele tabel w ciągu dnia, decyduje pierwsza tabela opublikowana w danym dniu.

Kwoty wyrażone w EURO (EUR) oraz w dolarach USA (USD) można również wpłacać bezpośrednio na poniższe rachunki walutowe

Numery rachunków bankowych Organizatora:

Numer rachunku dla wpłat złotówkowych (PLN): 14 1750 0012 0000 0000 3984 6578

Numer rachunku dla wpłat w EUR (Euro): 89 1750 0012 0000 0000 3984 6586

Numer rachunku dla wpłat w USD (dolarach USA): 67 1750 0012 0000 0000 3984 6594

kod SWIFT banku: PPABPLPKXXX Bank: BNP Paribas Bank Polska

Świadczenia zawarte w cenie:

  • zorganizowana na miejscu ekspedycja
  • przewodnik polski
  • przewodnik miejscowy, kierowcy, kucharz – ekipa anglojęzyczna
  • transfery w Jubie
  • lot awionetką Juba-Kapoeta
  • 2 noclegi w hotelu 4* w Jubie, 1 nocleg w hotelu w Torit, 1 nocleg w hotelu w Kapoecie,
  • ubezpieczenie Uniqa Multitravel KL 100 tys eur + 4 tys eur NW
  • obowiązkowe składki na TFG i TFP

Usługi nie zawarte w cenie:

  • przelotu Warszawa – Juba – Warszawa (koszt ok.3500-4300zł)
  • 3000usd przekazywane bezpośrednio lokalnemu touroperatorowi za transport, 7 noclegów w namiotach, wyżywienie – 11 śniadań, 9 lunchów, 9 kolacji, transport 4s4 podczas całej wyprawy, sprzęt campingowy)
  • wiza (ok. 121usd – wyrabiana przez internet)
  • posiłki w Jubie; napoje
  • ok. 50usd na zwyczajowe podarki dla tubylców
  • wydatki osobiste (nie ma za bardzo co kupować)
  • tipy dla obsługi (wedle uznania)

Sposób płatności za usługi nie zawarte w cenie:

  • bilet lotniczy – przelewem agentowi lotniczemu
  • wiza – karta przez internet
  • tipy i wydatki osobiste, napoje, posiłki w Jubie, zakup zwyczajowych podarków, 3000usd dla miejscowych dostawców usług – gotówką

W przypadku, gdy płatność w walucie obcej następuje gotówką w kraju docelowym, Podróżny powinien przekazać gotówkę w określonej wyżej walucie lokalnym usługodawcom za usługi przez nich świadczone.

Realizacja Imprezy jest uzależniona od liczby zgłoszeń

Minimalna liczba osób wymaganych, aby Impreza się odbyła: 6

Termin powiadomienia podróżnego na piśmie o ewentualnym odwołaniu Imprezy z powodu niewystarczającej liczby zgłoszeń:

a) 20 dni przed rozpoczęciem imprezy turystycznej trwającej ponad 6 dni,

b) 7 dni przed rozpoczęciem imprezy turystycznej trwającej 2–6 dni,

c) 48 godzin przed rozpoczęciem imprezy turystycznej trwającej krócej niż 2 dni.

W przypadku odwołania Imprezy z powodu niewystarczającej liczby zgłoszeń Organizator pisemnie zawiadamia Klienta oraz Podróżnego o fakcie odwołania Imprezy poprzez wysłanie wiadomości na adres poczty elektronicznej lub listownie.

Podróżny posiada prawo do rozwiązania umowy o udział w imprezie turystycznej w każdym momencie przed rozpoczęciem imprezy turystycznej.

Wysokość opłaty za rozwiązanie przez Podróżnego Umowy: 7500 pln

Informacje o przepisach paszportowych: Paszport ważny minimum 6 miesięcy od daty wyjazdu z Sudanu Południowego

Informacje o przepisach wizowych: Wiza jest wymagana. Kupuje się ja przez internet

Informacje o przepisach sanitarnych:  Szczepienie obowiązkowe – żółta febra (należy wziąć ze sobą żółtą książeczkę z wbitym szczepieniem). Zalecane szczepienia to: tężec + błonica, WZW („żółtaczka”) A i B, polio, cholera,tyfus. Konieczna profilaktyka antymalaryczna

Wymagania zdrowotne dotyczące udziału w Imprezie: Wymagana jest normalna sprawność fizyczna pozwalająca na krótkie wędrówki do wiosek i po buszu. Trzeba być gotowym na temperatury rzędu 40 stopni za dnia (w ciągu dnia mniej więcej w godzinach 9-16 panuje opresyjny upał) i ok. 25-30 stopni w nocy. W imprezie nie mogą brać udziału osoby zakażone wirusem SARS-CoV-2 (covid19). Konieczna profilaktyka antymalaryczna. Ponieważ na terenie Sudanu poza Jubą praktycznie nie ma żadnych możliwości leczenia, osoby leczące się, chore i nieodporne na trudy i gorąco – są to wszystko przeciwwskazania do udziału w wyprawie. Informacje praktyczne w zakresie ochrony zdrowia przed i w czasie podróży, w tym zalecenia dotyczące szczepionek można sprawdzić na stronach internetowych Uniwersyteckiego Centrum Medycyny Morskiej i Tropikalnej w Gdyni ( www.ucmmit.gdynia.pl). Jeśli Podróżny choruje na choroby przewlekłe, to aby ubezpieczenie było skuteczne Podróżny powinien wykupić dodatkową opcję ubezpieczenia uwzględniającą ten fakt.
Profilaktyka przed zatruciami pokarmowymi:
- mycie rąk wodą z mydłem przed jedzeniem (jeśli woda i mydło nie są dostępne, stosować żele, chusteczki ze środkiem dezynfekcyjnym),
- picie tylko butelkowanej lub przegotowanej wody,
- unikanie spożycia napojów z lodem niewiadomego pochodzenia,
- unikanie spożycia żywności pochodzącej od ulicznych sprzedawców,
- unikanie spożycia produktów mlecznych, jeśli nie mamy pewności, czy były pasteryzowane.

3. Informacje o ubezpieczeniach

Nazwa Ubezpieczyciela: Uniqa Towarzystwo Ubezpieczeń SA

Adres Ubezpieczyciela: 00-867 Warszawa, ul. Chłodna 51

Informacje o ubezpieczeniach obowiązkowych, zapewnianych przez Organizatora: Na mocy umowy generalnej ubezpieczenia nr 5142270 z dnia 28.05.2018 roku, zawartej pomiędzy Uniqa Towarzystwo Ubezpieczeń SA a Organizatorem, Uniqa Towarzystwo Ubezpieczeń SA zgodnie z postanowieniami umowy generalnej i objęty jest ubezpieczeniem od kosztów leczenia (KL) oraz następstw nieszczęśliwych wypadków (NNW) zaistniałych w czasie trwania Imprezy.

Suma ubezpieczenia kosztów leczenia (KL): 100 000 euro

Suma ubezpieczeniowa następstw nieszczęśliwych wypadków (NNW): 4 000 euro

Informacje o ubezpieczeniach dobrowolnych, które może wykupić Podróżny: Jeśli Podróżny choruje na choroby przewlekłe lub zamierza (we własnym zakresie) uprawiać sporty ekstremalne, to aby ubezpieczenie było skuteczne Podróżny powinien wykupić dodatkowe opcje obejmujące powyższe ryzyka. Istnieje możliwość wykupienia dodatkowego ubezpieczenia od kosztów rezygnacji z imprezy. Ogólne warunki tego ubezpieczenia stanowią załącznik nr 4 do Umowy

4. Podmiot zapewniający ochronę na wypadek niewypłacalności

Nazwa: Uniqa Towarzystwo Ubezpieczeń SA

Adres: 00-867 Warszawa, ul. Chłodna 51

Numer rejestrowy: KRS 271543

Dane kontaktowe: Telefon: +48 22 599 95 22 www.uniqa.pl

5. Informacje dodatkowe

Charakter wyjazdu
Wyprawa ma charakter ekspedycji. Jeździmy autami 4x4 po wioskach kilku ludów Sudanu Południowego, zatrzymując się i uczestnicząc w ich życiu. Obserwujemy obyczaje i styl życia takimi, jakimi ukształtowały się wieki temu. Co tu dużo mówić, jest to jedno z ostatnich miejsc na świecie, gdzie życie i obyczaje lokalnych ludów, są autentyczne i niezwesternizowane. Rzecz nie do podrobienia i na pewno nigdzie w Afryce nie można spotkać podobnej autentyczności.
Większość noclegów to obozy namiotowe rozbite w interiorze – bez żadnych udogodnień.

Wyprawa nie jest wymagająca fizycznie, ale trzeba być odpornym na trudy i uciążliwości:
1. warunki obozowe- 7 noclegów jest w namiotach, spanie na materacach rozłożonych na ziemi, posiłki w kuchni polowej
2. w czasie noclegów w namiotach kiepskie warunki higieniczne; łazienki to dziury w ziemi, prysznic to woda czerpana kubkiem z wiaderek bądź kanistrów (przydają się chusteczki higieniczne i dezodoranty) – w związku z tym brud i pot
3. w ciągu dnia szczególnie w godzinach 9-16 upał powyżej 40 stopni, powodujący, że w tych godzinach trzeba czas cierpliwie spędzać nad lekturą pod akacją – jakakolwiek aktywność jest b.trudna
4. gdzieniegdzie mrówki, muszki, bądź komary wieczorową porą
W warunkach wielkiego upału jest to trudne. Wyprawa jest dla osób, które nie zważają na takie okoliczności. Osoby nie mogące się obejść z namiastkami komfortu (łazienka europejska, prysznic, łóżko w pokoju) – jest to zdecydowanie wyprawa nie dla nich.

Jeździmy jeepami z sudańska obsługą. Posiłki w kuchni obozowej. Noclegi generalnie w namiotach, 4 noclegi w pokojach w hotelu, 7 noclegów w namiotach..

Rozkład każdego dnia jest podobny. Wstaje się ok. 5h30-6h00,śniadanie, ok. 6h30-9h30 wizyty w wioskach; 10-16-a czas pod akacją w cieniu i oddawanie się lekturze (w tym czasie lunch i opowieści lokalnych przewodników); 16-a – do zmierzchu wizyty w wioskach połączone z obserwacją obrzędów i tańców

Po Sudanie Płd podróżuje się zwykle drogami szutrowymi przez busz. Drogi lokalne są niskiej jakości, pełne dziur z maksymalną prędkością ok. 20-25km/h. Wyjątkiem jest szlak Kapoeta-Torit-Juba, gdzie odcinek ok. 250km to dobra droga, pozwalająca na podróżowanie z prędkością do 80km/h

Prawdopodobieństwo deszczu jest małe, ale istnieje. Generalnie podróżujemy w porze suchej.

Bezpieczeństwo
Informacje o bezpieczeństwie zalecamy śledzić na bieżąco na stronie polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych www.gov.pl/dyplomacja/

W Sudanie Południowym do 2018 roku trwała wojna domowa. Zakończyła się ustanowieniem rządu jedności i ustanowieniem parlamentu, skupiającego główne zwaśnione strony. Końcem unifikacji kraju maja być wyboru planowane na 2021 rok, ale które najprawdopodobniej odbędą się w 2022 roku. Wszystkie MSZ oznaczają go kolorem czerwonym i odradzają podróżowanie doń. Generalnie Sudan Południowy jako całość jest krajem niebezpiecznym. Nasza wyprawa skupia się na dwóch najbezpieczniejszych prowincjach kraju: Ekwatorii Wschodniej i Ekwatorii Centralnej. W tej chwili są to tereny w miarę bezpieczne, co sprawdziliśmy podczas rekonesansowej wyprawy w marcu 2021 roku. W sezonie 2020/2021 na terenie obydwu Ekwatorii w Sudanie Południowym przebywało kilkanaście grup turystycznych i wszystkie wyprawy przebiegły bez problemów Sytuację jednakże należy bacznie śledzić i to czynimy.

Co zabrać
chustka na głowę lub kaszkiet lub bandana okulary przeciwsłoneczne, krem z filtrem UV, śpiwór (komfort w okolicach 10 stopni), pastylki lub proszek do rozpuszczania w wodzie uzupełniający minerały tracone przez pot, krople do oczu i nosa, pomadka do ust, latarka czołówka, worek ochronny na plecak/torbę, mokre chusteczki dla niemowląt, żel antybakteryjny do rąk, leki, wygodne buty trekkingowe, najlepiej takie nad kostkę (ale nie górskie), dezodorant w sztyfcie, t-shirty, długie spodnie, przegryzki, batony energetyczne, czapka z siatką, repelenty przeciwko owadom i komarom – to wszystko na pewno się przyda. Ale nie jest to lista pełna

Szczepienia
Wymagana żółta febra. Zalecane są szczepienia:

  • BTP - błonica, tężec, polio
  • WZW A - wirusowe zapalenie wątroby typu A
  • WZW B - wirusowe zapalenie wątroby typu B
  • tyfus

Szczegółowych informacji można zasięgnąć w Poradni Chorób Tropikalnych lub w Wojewódzkich Stacjach Sanepidu. Podawane przez nas wskazówki mają jedynie charakter informacyjny i przed wyjazdem należy koniecznie skonsultować się z lekarzem. Konieczna profilaktyka antymalaryczna

Bagaż
Zdecydowanie polecamy spakowanie się do jednej torby. Ze względu na fakt, że podróżować będziemy w trudnym, terenie, prosimy bagaż zapakować w dodatkowy worek w celu zabezpieczenia przed zniszczeniem i kurzem. Dodatkowo na pewno przyda się mały, podręczny plecak na dzienne wypady i na pieniądze i dokumenty.

Prąd
Ponieważ w interiorze nie będzie możliwość doładowania akumulatorów do aparatów. Należy mieć odpowiedni ich zapas (na co najmniej 4 dni) lub zabrać ładowarkę samochodową (jedną ładowarkę zabiera przewodnik).

 

Miejscowość i kod pocztowy *

Masz pytania dotyczące wyjazdu? Napisz do nas.